Jedziesz w listopadzie po zmroku, reflektory z naprzeciwka rażą jak nigdy, a okulary masz przecież całkiem nowe. Jeśli znowu myślisz o mocniejszych szkłach, zatrzymaj się. Częsta zmiana mocy i oślepianie nocą mogą być objawem zaćmy, a nowe szkła poprawią wtedy widzenie tylko na jakiś czas. Rozpoznanie postawi okulista.
Dlaczego światła z naprzeciwka rażą coraz mocniej?
Zaćma, zwana też kataraktą, to powolne mętnienie naturalnej soczewki oka. Zdrowa soczewka jest przejrzysta i skupia światło na siatkówce. Gdy traci klarowność, obraz robi się mglisty, a światło reflektorów zamiast ostrego punktu tworzy smugę albo jasną poświatę.
Na mokrej listopadowej drodze widać to najlepiej. Latarnie mają aureole, mijane auta oślepiają dłużej niż kiedyś, a znaki odczytuje się w ostatniej chwili. Zmiany narastają latami, więc wielu kierowców uznaje to za zmęczenie albo „taki wiek” i długo nic z tym nie robi.
Kolejna zmiana szkieł to sygnał, a nie rozwiązanie
W takiej sytuacji wiele osób idzie po prostu po mocniejsze szkła. Czasem po zmianie rzeczywiście widać ostrzej. Przy zaćmie to jednak poprawa tymczasowa, bo ani okulary, ani krople nie przywracają soczewce przejrzystości.
Dlatego gdy wracasz po nowe szkła częściej niż zwykle, potraktuj to jako sygnał do wizyty u okulisty. Moc szkieł da się dobrać, ale zaćmę rozpozna tylko lekarz po badaniu oka. Problem nie jest rzadki: w Polsce zaćmę ma około 800 tys. osób, a według prognoz GUS do 2030 roku może ich być 1,3 mln.
Okulista dr n. med. Marcin Jezierski radzi, by po 50. roku życia regularnie kontrolować wzrok, także bez wyraźnych dolegliwości. Po 60. roku życia kompleksowe badanie zaleca się zwykle co 1–2 lata. Zaćma nie dotyczy jednak tylko seniorów. Ryzyko zwiększają między innymi cukrzyca, urazy oka, niektóre choroby oczu, długotrwałe przyjmowanie steroidów i palenie tytoniu.
Jakie objawy warto zgłosić okuliście?
Te sygnały pojawiają się zwykle stopniowo i łatwo je zbagatelizować:
- obraz zamglony albo mniej ostry, jakby oglądany przez brudną szybę,
- gorsze widzenie po zmroku i kłopot z prowadzeniem auta w nocy,
- nadwrażliwość na światło i oślepianie przez reflektory,
- poświata lub aureole wokół lamp i latarni,
- wyblakłe kolory albo ich żółtawy odcień,
- potrzeba częstej zmiany mocy okularów,
- czasem podwójne widzenie w jednym oku.
Żaden z tych objawów nie przesądza o zaćmie. Zamglenie i spadek ostrości mogą mieć inne przyczyny, dlatego zamiast zgadywać, lepiej umówić badanie. Szczególnie gdy chorujesz na cukrzycę, długo przyjmujesz steroidy albo masz za sobą uraz lub operację oka.
Obserwacja czy zabieg: co usłyszysz u okulisty
Rozpoznanie zaćmy nie oznacza od razu operacji. We wczesnym stadium zwykle zaleca się obserwację: dobrze dobrane okulary, dbałość o higienę wzroku i wizyty kontrolne. Na tym etapie nowe szkła mają sens, pod warunkiem że wiesz, z czym masz do czynienia.
Nieleczona zaćma postępuje i w zaawansowanym stadium może prowadzić do znacznej utraty wzroku. Gdy zmętnienie zaczyna przeszkadzać w czytaniu, oglądaniu telewizji, rozpoznawaniu twarzy czy jeździe, okulista omawia zabieg. Najczęściej jest to fakoemulsyfikacja: przez niewielkie nacięcie zmętniała soczewka zostaje rozdrobniona ultradźwiękami i usunięta, a na jej miejsce trafia sztuczna.
Standardowa operacja trwa zwykle około 10 minut i odbywa się w znieczuleniu miejscowym, najczęściej kroplami. Pacjent zazwyczaj wraca do domu tego samego dnia. O tym, kiedy wrócić za kierownicę, decyduje lekarz, a nie samopoczucie po kilku dniach. Do tego czasu nocne trasy w listopadowym deszczu lepiej oddać komuś, kto widzi wyraźnie.